Miłość jest efektem dokładnie zaplanowanego przez naturę cyklu, tak? Nie ujmuję jej magii, w życiu!
Trzeba jednak uświadomić sobie, że już od dzieciństwa programujemy siebie pod kątem upodobań. Już wyjaśniam szlaki myśli.
Zacznijmy od momentu, gdy stoisz z jeszcze lekko rozwartymi ustami, bo strzeliło Cię tak, iż czujesz, że za chwilę zwęglisz się i rozpadniesz – wciąż patrząc na Nią. Jest brunetką o niebieskich oczach, ni to brzydką ni piękną, w zbyt dużej kurtce.

Ty widzisz to tak: bajecznie kobieca postać, nimfa, bogini padającego właśnie deszczu. Dlaczego tak to widzisz? Sprawa konotacji, znowu. A czymże są, właściwie, te skojarzenia. Generalnie – to połączenie przeżyć, wrażeń, wyobrażeń.

Wróćmy do dzieciństwa. Weźmy przykład dziewczyny idącej w deszczu. Obrazek wymowny, echh.. dla erotomanów niech  ona będzie tylko w podkoszulku. Dla romantyków niech będzie miała mokre rzęsy.
Weźmy na to, że dziewczyna ma 18 lat a Ty 13. Ona przeszła, poszła, jej świat się nagle nie zatrzymał, a Ty będziesz do końca życia pamiętał ów obrazek. Może nawet, za 10 lat strzeli Cię piorun na widok innej zmokniętej dziewczyny na ulicy. Połączą się wrażenia – stare, uśpione, silne  – ze świeżym deszczowym kadrem.

Teraz tak, czy mamy wpływ na to, co nam się podoba i czym się zachwycimy. Czy rzeczywiście programujemy siebie sami, czy też ma na to wpływ setka przechodzących przez ulicę i życie kobiet.

Powróćmy jeszcze na chwilę do dzieciństwa, ale do wczesnego. Zauważyliście, że dzieci mają inne pojęcie o estetyce?
- Ale ta Pani jest śliczna… A ta Pani, to styrana dniem sąsiadka, o szarej cerze, byle jakich oczach, ale cała ubrana na biało. Czy będąc maleństwem, mamy jeszcze w sobie wszelaką czystość, brak nakapanych znaczeń i trendów? Jeśli owa dziecięca tabula rasa nie wie jeszcze co jej się podoba, to skąd wie, że podoba jej się kolor biały? Może poprzedniego dnia zakochała się w białym niedźwiadku z ZOO?
W którym momencie, zatem,  i gdzie rodzi się nasz gust, pomijając pewne podstawy, które przekazywane są nam w genach.
A może reszta zależna jest od popkultury? Wszak znany jest wpływ mediów na społeczeństwo. Wiadome jest, że panna zafascynowana niegdyś westernami, łapczywym okiem spojrzy na pana w skórzanym kapeluszu kowboyskim, nawet, jeśli zsiądzie  on z siodła -  nie konia a – nowoczesnego ciągnika.

W czym więc rzecz. Na pewno chodzi o to, że znamy już ten widok, kojarzy nam się z miłymi chwilami, wydaje nam się atrakcyjny. Ale dlaczego.
Mówią – że trzeba drugi raz usłyszeć piosenkę, by zrozumieć jak bardzo się podoba, wówczas wydaje się, że słyszymy ją pierwszy raz w życiu. Czyli, podobają nam się piosenki, które już znamy. Tylko, dlaczego  tęsknimy za dniami, których nie znamy.

Czy mamy, więc, wpływ na miłość, czy jest zależna od naszej woli?
A czy mamy wpływ na inne uczucia? Gdy wydarzy się katastrofa, tragedia, wypadek, do końca życia będziemy reagowali traumą na dźwięk, błysk czy czyjąś twarz. Jesteśmy bezsilni, możemy leczyć,  niwelować, próbować zapomnieć, wykasowywać jak z dysku komputera. Niestety procesor zawsze odnajdzie dane, nawet jak je mocno zalejemy.  Gwoli ścisłości – zwłaszcza jak je zalejemy.

A może w tym wszystkim nie chodzi o jabłko, tylko o jakieś pokręcone neurony? Błysk z dzieciństwa, błysk z dojrzałości – cholera wie, może to są właśnie te dwie pasujące połówki.
A my, gdzieś, kurna, z reklamówkami po sadach biegamy…