Panowie, do kroćset diabłów… Cudnie, że nie jesteście jednostajni, ale pamiętajcie; tyle ile Waszych charakterów – tyle jest i babeczkowatych. A i czasem w jednej babeczce znajdziecie z 5. osobowości. Miejcie na uwadze, że to kim jesteście zostanie odebrane na kilkanaście sposobów. Na dobry i zły, na wątpiący, nieufny, zafascynowany, gorący, zimny, bezpośredni, zawoaluowany. Nie łudźcie się, że widzą Was jednako. Wiecie, prawda? Dla jednej jesteście kretynem a dla innej bogiem. Nie zrażajcie się jedną niepochlebną oceną swej postaci i nie podnoście nosa na dwie z rzędu boskie reakcje. Teraz tak, jak to ogarnąć.

Kobitki, jak wiemy,  dzielą się na różne typy, jednak
to, co czasem prezentują przekracza nawet granice kosmosu. Chciałoby się dodać, że wszystko mieści się w naturze, co zaraz spóbuję zwizualizować – na ogólnie znanych modelach. Na początek, kilka typów z całej palety gwiazd. Generalnie, kobitka – zakładając, że mocno identyfkuje się z niebiesko-zieloną planetą – ma mocne analogie z Matką Ziemią.

Pani Ziemia kręci się wokół własnej osi, nie dopuszczając myśli, że i też wokół Słońca. Pani Ziemia jest najważniejsza, w tańcu obrotowym choć zatrzymana gdzieś w teorii, że jest płaska. Przez co, czasem kieruje uwagę na wypukłości swych gór – najczęściej którąś z nich wypychając jadowitą lawę. Czasem zatrzęsie, czasem zatopi, bywa, że wszystko każe budować od nowa. Najczęściej trzeba umrzeć dla niej. Ciężko Pani Ziemi zaimponować, a nawet jeśli sie uda, odbierze sytuacje jako zagrożenie dla jej błękitnego blasku. Jak sprawdzić czy to Pani Ziemia? Przez dzień się nie odzywać – no phone, no sms – zaraz zacznie fukać dymem i kataklizmować. Sie wie.


Następna, to Pani CentyZiemia, która ma już więcej pokory i
pomyślunku, ale wciąż brak szerszego spojrzenia i pewne obiekty
uniemożliwiają jej dokładny ogląd sytuacji. Pani CentyZiemia też nie widzi Słońca, ale zdaje sobie sprawę z istnienia innych równie ważnych planet. Wie gdzie się zakręcić, wie, że są gorsi i lepsi. Skąd wiadomo, że to Pani Centy? Zawsze ustawia się ciemniejszą stroną do mniejszych gwiazd.  Jesteś słabszy? Rzuci na ciebie cień, ale będzie przyciągać, bo lubi, gdy w około niej ktoś się kręci.


Pani MiliZiemia zapatrzona w wielką jasność kłania się
wszetecznie swemu Panu Słońcu, docenia jego wielkość i pozycję. Odwraca
się ze wszystkich stron na ciepło, nie ma nawet pretensji, gdy kiedyś
tam dopiecze, czy nawet, gdy dogrzeje. Lubi czuć się mniejsza,
bezpieczna przy ogromie słoneczności. Jest bardzo urocza, uległa,
kobieca. Zaimponujesz jej wszystkim, zwłaszcza męskim splunięciem. Jak
poznać Paną Mili – zrób coś źle i czekaj aż przeprosi.


Pani MicroZiemia nie bardzo widzi siebie na gwiezdnej mapie. Nie
wie o co chodzi w całym tym wszechświecie i o co w ogóle Tobie chodzi.
Nie pojmuje – po co to wszystko, jaki sens tkwi w konkretnych
działaniach. Nie będzie problemu z wprawieniem tej Pani w zachwyt, o
ile wytłumaczysz jej istotę działania. A nie jest to łatwe zadanie. By
poznać Panią Micro – zwyczajnie miej atencję na rodzaj jej pytań „Po co
pomagałeś Mietkowi, przecież, gdy coś potrzebujesz, to on  zawsze
znika”, „Co wy ciągle robicie w tym garażu”?.




Pani NanoZiemia ma całkowity ogląd sytuacji, wie gdzie jej
miejsce, widzi wiele, zna tajniki kosmosu. Nie dziwi się sytuacjom,
przyjmuje je i układa w należnym porządku.  Panią Nano zachwycisz i
rozpoznasz szczerością. Powiedz jej, że przyciąga Cię jak kometę, ale z
racji charakteru sytuacji – nie przeżyje dobrze zderzenia. Pani Nano
odpowie, że wie i nie zmieni dotychczasowego kierunku ruchu.

Chciałoby
się też, pozwolić sobie na refleksję, że wszędzie są
archetypy zachowań i zależności, zwłaszcza w szeroko rozumianym -
niewidzialnym gołym okiem – wszechświecie. Teraz tak, mamy tu na nizinach konstelacje samych gwiazd. Krzyknij na ulicy Ej! Gwiazdo! Wszystkie się odwrócą.
A krzyknij Ej! Człowieku!  Żadna… Takie jesteśmy. Chamstwo i drobnomieszczaństwo.
Ale, do czego zmierzam, teraz
o ukrytym przekazie – dla tych, których nie uderzył. Zapomnijcie o
tekście, wróćcie teraz do pierwszego obrazka, postawcie swoje probelemy na Ziemi i
popatrzcie kolejno, w dół.

Kurde, tak czy inaczej trzeba problemy zakopać w ziemi. Ewidentnie z pewnej
perspektywy w ogóle ich nie widać.
Wszędzie powiększenie. Zwiększają
piersi, pamięć, przedłużają umowy, członkostwa, penisy, terminy, budują  hiper-sklepy, macro-labiryty, gdzie strach iść po chleb bez nici Ariadny. A może by tak w
końcu coś zmniejszyć! 


Ps. Chciałam zauważyć, że planety mają męską naturę ekscentryczną, a
nawet może i ekshibicjonistyczną. Bo oto – z czego się składają? Tylko z
jąder i płaszcza.