Zawieja. Ten dzisiejszy śnieg… całkiem jak baby.
Fakt, że upiększył, ale generalnie zasłonił cały świat. Blask taki, że nie wiadomo, czy oczy bolą, czy serce się raduje, czy sikać się chce. 
A… i spróbuj śnieg zrobić w kulki, to od razu utoczą z Ciebie bałwana.
Jak się nadepnie to skrzeczy. Jak go szuflą, to on Ci w twarz. Jak go solą, to zachodzi za skórę w butach. Przywieje go, oblepi człowieka, trochę ciepła, to zaraz topnieje i maże się po podłodze. W młodości uszczęśliwia, na starość wplata się we włosy. Znieczula ból, syci pragnienie, odkryli go nawet na Marsie.
Sztuczny śnieg – też podobnie do sztucznej baby, gdzie się go nadmucha, tam leży. Bez zdziwienia.
Ot, zawieja. No, nic, życzę Panom braku niespodziewanych opadów.