„(…)Bardzo mi sie podobasz i chetnie bym sie spotkal z toba lub spotykal podczas moich odwiedzin w polsce… wkrotce znowu bede w polsce…powiedz czy interesuje cie luzna znajomosc/lub sponsoring….
jesli podasz telefon/skontaktuje sie…(…)

Kurcze nawet „Mariolka” – znacie oną kreację z kabaretu – nie byłaby zachwycona subtelnością propozycji. Pomijam fakt, że wielbiciel nie czytał nawet początku opisu na cyberswatce, gdzie jasno odnoszę się do przyjaźni za pieniądze.
Wiadome jest ogólnie, że kobiety szukają sponsoringu, sami wiecie, na pewno dostaliście nieraz rzeczony anons lub byliście zaskoczeni gorącą propozycją. Rozumiem potrzeby obu płci, ale warto by ustalać jakiś target, no proszę Was, autor powyższego cytatu pewnie poszedłby z ofertą sprzedaży telefonów do zakonu objętego regułą milczenia.
Panowie, nie oceniam Waszych potrzeb, nawet rozumiem i toleruję, nie każdy wychował się w miłości, nie każdy jej szuka. Mam jednakże prośbę, nie trwońcie czasu na bezsensowne działania.

Wiem, że czasem przychodzi myśl, że już dosyć, że nie potrzebujecie miłości. My, istoty myślące a nawet analizujące, boleśnie ugodzeni chowamy się w sobie. Gdy już odetchniemy, gdy świat nabierze barw, unikamy bólu a zauroczenia szybko odrzucamy. Znajdujemy byle powód, by nie próbować po raz kolejny.
Pamiętajcie, jednak, co podają jedne z najstarszych źródeł zapisanych myśli; „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.”  (1Kor 13,1)
No cymbały! Do miłości w dwuszeregu i to już! ;)