Panowie, kurna, kobietę trzeba brać niczym twierdzę na pustyni, konno, podkopem i z powietrza, wszystkim naraz. Dlatego – komunikując się, idźcie na nią burzą piaskową, zaślepcie ją, wejdźcie w usta, uszy, oczy i w stanik. Nie mruczcie zaś bojaźliwie w listach.
Słowa rzucajcie w oczy, w uszy pchajcie muzykę, komunikujcie na wyższym, pełnym poziomie. Podkopujcie się do pamięci, znaczenia proste mogą zawrzeć w sobie tyle głębokiej treści i podtekstów nie tylko – przecież -  seksualnych. Zmuście ją, by zastanowiła się, czy tylko to mieliście na myśli, czy też jeszcze więcej – to pozwoli jej myśleć o Was. Wrzućcie link do dobrego filmu, do ciekawego wydarzenia, kulturalnego, zaskoczcie inspirującym newsem – ale nie tym z głównych stron platform medialnych.
Zważcie na fakt, co babeczki potrafią robić naraz – z uwagą prasują, podczas, gdy w kuchni pieką ciasto, jednym okiem patrzą na tvmarket, drugim na kota, by nie stłukł wazonu. Stopą czują, że dziecko wciąż jest koło niej, drugą wystukują rytm muzyki z radia w kuchni, a myślami są już przy jutrzejszym obiedzie.
O czym ja znowu pitolę, wytłumaczę to na, wydawałoby się, skomplikowanym przykładzie. Zapewne znacie termin konwergencji mediów. Niezbyt głębokie wyjaśnienie dla tych, którzy jeszcze nie kojarzą; konwergencja jest wynikiem przenikania się różnych płaszczyzn rynku niepodobnych do siebie, ale nabierających podobnych funkcji (wynikiem występowania w tych samych warunkach). Nie zrażajcie się terminologią, wszyscy doświadczamy konwergencji. Spójrzcie na ulubiony serial/film/anime. Ma stronę internetową? Ma. Ma kubki z bohaterami? Ma. Ma lizaki, cuda inne na kiju? Ma. Zdarza się, że ma grę komputerową napisaną na podstawie fabuły? Tak. Ma hit-piosenkę, ma. Ma bluzki, t-shirty z logo. Jasne. I taaak daleej… Przenikające prawda?
Jak producent chce dotrzeć do klienta? Wszystkim, czym się da. Aż dziw, że zostało jeszcze wolne miejsce na papierze toaletowym.
Dotrzyjcie więc do babeczek wszystkim, wykorzystajcie kobiecą podzielność uwagi, wejdźcie w każdy kanał,
którym można dotrzeć. Jeśli nie da rady prosto, walcie z finezją.  Nie
poważnie, to z humorem. 
Podajcie jej list jak obiad, przystawkę danie główne i deser w jednym. 
Coś na słono, na kwaśno i na słodko. Kulinarna światowa wykwintność i
proste chłopskie żarcie. Wrażliwość duszy okraszona rubasznym akcentem. Bądźcie panem i sługą. Bądźcie wszystkim, bo baby dają się na to złapać.
Ps. Spójrzcie jeszcze na kobiecą (i nie tylko) prasę – w dobie Internetu i telewizji podupadała, prawda? Co zaczęto dodawać do gazet? Pierdoły (najogólniej mówiąc). Zadziałały? Tak. Dodawajcie więc i pierdoły do listów. Wszelakiej maści, byle kolorowe i mówiące – zobacz tu jestem poważny ale możesz się też zabawić. Nastał czas przenikania mediów. Radia już można słuchać w Internecie, w
radiu słuchać czytania z Internetu, z telewizją można komunikować się
telefonem komórkowym, „ona” też do nas wysyła podziękowania za SMS/
2,44 +Vat, prasa jest też obecna w radiu, w sieci i w TV. Nawet media (gaz, prąd
etc) ostatnio mają siłę „przenikania”. Jak diabli.