Weźmy na
to imiona. Czy znaczą więcej, niż określa potrzeba rozróżnienia osób? Czy można
poznać babeczkę po przyznanym jej wywołaniu? A gdyby było to proste i określano
by nas, nadając rozszerzenia jak w systemie informatycznym.
Monika.avi – cieszy oko
Bożena.dll – natura bibliotekarki
Agnieszka.zip – mocno zamknięta w sobie i czasem zaszyfrowana
Marysia.mid – dla niewymagających
Weronika.mp3 – natura śpiewaczki a może krzykaczki
Cecylia.pdf – biurokratka

Wraz z ewolucją mózgów, informatycy niedługo zaczną wymieniać między sobą takie
oto dane:
Ktrz/#583502/75MB/USB/UPS.xls
Kasia/szatynka/75kg
wagi/dostępna/sprawnie podtrzymuje napięcie/matematyczka-umysł
ścisły-analityczny :P, aa i można jeszcze dodać „backup”, znaczy, ze
ma siostrę bliźniaczkę ;)

Wracając do imion tradycyjnych.
Może już ktoś pomyślał o ustalaniu znaczeń i księgi imion są spuścizną
szalonego, ale przenikliwego naukowca sprzed wieków, może kształtowaliśmy je
wszyscy od zarania ludzkości. Dlaczego nazywamy dzieci tak a nie inaczej.
Dlaczego czasem, gdy rodzi się berbeć – rodzice patrzą i mówią, „Nie, no!
Wygląda jak Marcel”. Mimo, iż nie mają w rodzinie żadnego Marcela i
generalnie wydawało by się, że nie wiedzą jak Marcel wygląda…
Wygląda jak Maciek… to chyba najczęściej słyszymy ;)
Gdzieś w nas istnieją silne skojarzenia. Poznajemy Sebastiana, kurcze ciężko nam się
przyzwyczaić do szefa o tym imieniu, bo wciąż widzimy dziwnego kolegę – Sebę z podstawówki, który
lepił kulki z zawartości nosa, by strzelać nimi z palca we włochaty sweter
koleżanki z przodu. I mimo, iż to dwie różne osoby, zdarza się, że oceniamy z
góry, zdarza się, że trochę trwa, zanim zanikną uprzedzenia.

Słowa mają swą etymologię, nadane przy „urodzeniu” znaczenie. Np. banalny samochód – samo, chód albo weźmy dolnośląski Ostrów Tumski. Wrocławianie znają dobrze, bo sąsiadują, ale czy pan Zdzichu spod sklepu w białostockiem będzie miał świadomość w jaką turystyczną podróż zabiera go żona różańcowa? Że ostrów niegdyś oznaczał wyspę na jeziorze lub rzece a tum – katedrę?
Ludzie wierzą, że imiona
mają interpretacje. Weźmy Katarzynę, trwa dyskusja o źródłach, ale jeśli
przyjmiemy wersję Rzymian, że imię pochodzi z greckiego Katharos (czysty) – już
mamy dosyć ważną informację. Zarówno, jeśli dotyczyłaby umysłu jak i ciała
panny Kasi.

Ale.. co z panią Jadzią, która właśnie urodziła dziecko i uparła się, by nadać
córce imię Sylwia? W innym niemal świecie rzeczywistym tj. w ulubionym Pani Jadzi codziennym serialu, żyje piękniusia i
mądrusia pańcia – Sylwia, która nikomu nie daje, gdy wokół wszyscy biorą. I pani Jadzia nadaje imię córce – Zuzanna, bo kurna mąż się uparł i już. Skrycie –
on – kocha się w Zuzannie, koleżance z pracy, która objawiła mu się pięknem
wszetecznym, w tym imiennym.

Jeśli nasza przykładowa Kasia posiada
siostrę Małgosię, brata Piotra, mamę Annę, ojca Krzysztofa i dziadka Józefa,
można by wnioskować, że Kasia pochodzi z rodziny religijnej, mocno ceniącej
wartości tradycyjne i rodzinne. Idąc tym tropem, można przypuszczać, że jeśli dziś spotkamy Gwendolinę, na bank będzie to duża indywidualistka, tak jak i jej matka lub ojciec, którzy odbarzyli ją imieniem.
Jakkolwiek, wszędzie generalizujemy i już wszystkie Baśki mają fajny biust, to
panowie, można ufać imieniu, ale macać trzeba ostrożnie.


Ciekawostka, etymologia słowa miłość (na samym dole strony).