Z cyckami zawsze był ambaras. Kobiety zapuszczają biust, niesłusznie wierząc, że wolicie dużą pierś, podczas, gdy już dawno temu naukowcy doszli do wniosku, że w tym, co mężczyzna najbardziej lubi – tyłek, piersi, nogi – odbija się jego własna osobowość.  Czyli, że każdy lubi co innego. „Science & mechanics” luty 1970 >>

Kto zatem lubi małe piersi? Wg badań, nierzadko, panowie z bogatych rodzin. Faceci z wyższych sfer rzadziej preferują bujny biust. Małopiersiaste panie przyciągają panów skłonnych do depresji. Dodatkowo – niepijących i bez ambicji.

Mężczyźni, którzy w dotykaniu babeczek -  lubią mieć pełną dłoń – są kontaktowi, dowcipni i lubią otaczać się kobietami. Palą, piją, brak im silnej woli i wytrwałości. Jeśli do tego lubią pełny pośladek – są bardzo emocjonalni, lubią porządek, często bywają dobrymi organizatorami.

Gdyby pójść jeszcze dalej i przywlec z książki „Naga małpa” teorię o powstaniu biustu… Okazałoby się, że to substytut tyłka…
Otóż, gdy ludzie poruszali się na czworakach – wypięta pupa była bodźcem, ale gdy stanęli na dwóch nogach – natura ponoć zadziałała ukształtowaniem piersi. Skądinąd -  w dekolcie – podobnych kształtem do pośladków. Z racji faktu, iż ludzie potrzebowali łączyć się na dłużej niż czas kopulacji (wychowanie potomstwa), konieczne było stworzenie intymnej więzi, stąd kopulacja twarzą twarz, a co za tym idzie – seksualna efektywność piersi.
Kurna, czy nie mogło zostać po staremu? Przecież każdy woli po lwiemu. Każdy oprócz kobiet, oczywiście, bo one namówiły naturę by łechtaczkę umiejscowiła im z przodu, by zacieśniać więzi.

Teraz tak, jeśliby trzymać sie powyższej teorii, duży biust bardziej przypomina tylnie krągłości, zatem czy przyciąga panów mocniej żądnych przyjemności? Wobec tego, czy faceci, którzy wolą małą pierś – nie potrzebują bodźców? Może nie mają temperamentu? Albo mają go aż tyle, że unikają dodatkowych podniet? A może wolą uprawiać seks twarzą w twarz, stąd lekka obojętność dla wielkości atrybutów kobiecych? Skomplikowane to mocno, ale załóżmy, że facet nie reaguje na wypięte pośladki, zatem nie reaguje też na duże cycki, które mają go podniecać, ale z przodu. Właśnie, może należy inaczej postawić pytanie. Na co reagujecie Panowie, którzy wolicie mały biust?
Szczególnie interesująca jest zależność depresyjna, bo niby dlaczego niebieski nastrój łączy się z niewielką piersią? Czy dany osobnik był niedokarmiany w dzieciństwie? Ponoć wielkość biustu do ilości pokarmu nie jest proporcjonalna, więc gdzie leży prawda? A może panie z płaskimi piersiami i tyłkami są oschłe, mniej serdeczne? Skupione? Zamknięte?

Jest jeszcze świeżutka doktryna – psychoanalizy kośćca, traktująca, iz z niego to właśnie można wyczytać najstarsze, odziedziczone deformacje. Mają one odzwierciedlenie w charakterze. Pomijając bezpośredni wpływ nieproporcjonalności na mózg – człowiek świadomy swojej ułomności rekompensuje swoją słabość bezwzględnością i przebiegłością wobec innych.  Coś w tym jest, zważywszy na wcześniej omawianą instytucję kompleksów,
a mianowicie, bardziej zakompleksiony człowiek – więcej osiągnie. I nie chodzi tu o wybitne anomalie, ale i o niezauważalne niemal zniekształcenia, które mówią np. o wesołości natury, talencie poetyckim czy sportowym. 
Zasada jest prosta, skoro szerokie biodro to i większy tyłek. Szerokie biodro zaś, w ewolucji, przystosowane do mnogiego potomstwa. Znaczy się, że rodzina zawsze była spora. Komunikatywność, otwartość, serdeczność. Wygląda na to, że wszystko gdzieś się łączy… ale co Wy Panowie na to?