Panowie, kim jesteście? Nieudacznicy, popaprańcy, lebiegi, ciemięgi, ofermy, pierdoły i łajzy? Dlaczego wstydzicie się, że pracujecie fizycznie, po kiego czorta skrzętnie ukrywacie, że nic nie osiągneliście, że to kobiety od Was odchodzą, a jeśli ma zdarzyć się coś złego – to zawsze w promieniu pięciu metrów od Waszego auta.  Co tam auta, w pobliżu Waszego roweru.
A Wy? Uśmiechający się pod nosem królowie świata, z sukcesem w wypchanych kieszeniach i złotą odbytnicą w elitarnym tyłku. Zastanawialiście się wszyscy, dlaczego i bezrobotny i srający pieniędzmi ma równą szansę na miłość? Wydaje Wam się, że facet ze szczytów społeczeństwa szybciej zdobędzie kobitkę? To uważajcie.

Kompleksy? Dziękuję, mogą być dwa.
Skąd w niektórych tyle sił, by osiągnąć sukces. Dlaczego jedni nie podejmują walki a inni zdobywają szczyty bez zadyszki? O co tu chodzi? Jaka jest recepta na sukces? Najlepsza, to wybitnie wyrośnięty i dobrze przyprawiony kompleks niższości. Ludzie, którzy doznali upokorzeń, wstydu, lęku w przeszłości – mają olbrzymią siłę parcia. Ja im pokażę na co mnie stać. Nie plujcie w ekran złototyłcy, dobry kompleks nie jest zły. Jak twierdził dr Freud, omawiane syndromy nie są patologią, a objawem naturalnego rozwoju osobowości. Nieudacznicy z kolei, to często genialni artyści, intelektualiści, szlachetni sercem i myślą obywatele bez silnych kompleksów i ambicjonalnej potrzeby udowadniania swej wartości.

Mogłaś, Małgoś.
Kobiety zakochują się również w patałachach, to wiecie przecież z autopsji. Królowie świata też wiedzą, nie urodzili się przecież z brylantowymi spinkami przy pępowinie. Wszyscy zaczynaliśmy od zera.
Gdyby nasza Małgoś, z piosenki Andrzeje Rybickiego >>> nie zostałaby w M2 i odeszłaby do księcia na zamku – nie byłaby szczęśliwa. Kobiety wybitnie czują czego im trzeba. Dla amatorki patałacha, ważne jest równowagia, niezależność emocjonalna partnera od konkurentów, sąsiadów, przyjaciół z dzieciństwa. Owszem będzie mu myła głowę, że leń, że wyniósłby do cholery i do śmietnika te odpadki, że poszukałby lepszej pracy, ale… z innym nie przeżyłaby i nie miałaby ochoty płodzić potomstwa.
Miłośniczki ludzi sukcesu też gderają, a jakże! Że zbyt aktywny, tyle sportów, ciągle poza domem, a dla niej ani chwili, że dostawca pomylił mrożone frytki, miały być importowane z Brazylii a nie z Bułgarii.

Zastanawiacie się dlaczego kobitki lecą na kasę? Miłośniczka typu zwycięzcy nie jest zepsuta, ma tylko silne parcie na mięso bizona. To jest tak, jak z kompleksem pełnej lodówki. Ludzie, którzy doznali kiedyś biedy – muszą mieć dobrze zaopatrzoną chłodziarkę cokolwiek by się nie działo. Taka zawodniczka zwykle dostaje szału w markecie, idzie po jedną paczkę mrożonki a wychodzi, co tam wychodzi – wyjeżdża, zapakowanym po brzegi czterokołowcem. Pusta, dobrze oświetlona, chłodna przestrzeń  przywołuje z pamięci dawny niedostatek, stąd tendencja do unikania tegoż obrazu.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie łapczywe na fortunę babeczki doznały niegdyś przewlekłego niedojedzenia. Z tym mięsem bizona jest tak, że niektóre kobiety – powiecie, że większość – mają wybitny instynkt przetrwania i oddadzą się temu łowcy, który przyniesie do jaskini największą sztukę upolowanego bydła. Symboliczne mięso bizona dziś upychacie w portfelach. Nie każcie więc ironią i gorszym wzrokiem -  babeczek – naturalnych przecież, w swych potrzebach. Bo z czym mają walczyć, z własnymi genami? Nie są gorsze od tych, które kochają „za nic”.

Trzeba być sobą, Panowie. Opowiadać babeczkom o tym, kim się jest, a nie kim chciałoby się być. Oszczędzi Wam to nagłych  i bolesnych rozstań. Intuicji kobiecej nie przechytrzycie. Pamiętajcie, że każdy ma szansę zostać kim chce, a jeśli mu się  zbytnio nie chce, jest duża szansa, że już jest kimś.