Było tak: od początku upałów zastanawiałam się co jest – że ten gorąc, owszem wybitnie osłabia, ale też dodaje niezwykłej siły i chęci do wykorzystywania ich na innej płaszczyźnie, też życiowej. Mocno życiowej… No dobra, nawet czasem życiodajnej…

W otwartym, naukowym podejściu pytałam o to wiele osób, aż w końcu – jeden z rozmówców zażartował – niedotlenienie... Zażartował – tak pomyślałam, niedotlenienie? A co ma niedotlenienie do seksu..?
#@!… Błysnęło i trop poszedł.

Rozmówca ciągnął – no bo gdy jest gorąco, to w powietrzu jest mniej tlenu…

w litrze powietrza jest więcej tlenu, gdy jest ono zimne niż gdy jest ciepłe. To samo z wodą w akwarium – im chłodniejsza tym więcej tlenu,  stąd np. ryby z rodziny labiryntowatych żyjące w płytkich sadzawkach, które się niemiłosiernie nagrzwają mają aparat zwany labiryntem, który pozwala im oddychać powietrzem z atmosfery, gdyż w tak gorącej wodzie by się udusiły.

OK, w międzyczasie rzucam się w sieć:

Niedotlenienie podnosi poziom endogennych katecholamin (adrenalina, noradrenalina) Źródło >>

Noradrenalinę już znacie z wpisu Wywęszyć miłość, hormon ten – nazywany hormonem miłości, powoduje przyspieszenie bicia serca i wzrost ciśnienia.

Czy jest na sali naukowiec, który mógłby wytłumaczyć skąd w taki upał większa ochota na seks?

Panie boże, czemuś mi nie zainstalował jakiegoś labiryntu?