Eh ta nowoczesność. Znany producent wypuścił kolejną myszkę, tym razem w kształcie piersi… No błagam. Mysz w kształcie piersi? Przemilczę jaka stercząca jej część jest joystickiem, nie trudno sobie wyobrazić.
Panowie, czy naprawdę potrzebujecie na biurku anatomicznej części kobiecej?  Jeśli przepracujecie nią cały dzień, powiedzmy, średnio 12 godzin na dobę, to wieczorem już nie będzie popytu na oryginalne, czyż nie? Naklikajcie sobie to poważnie do głowy.

Mało tego, utrze się Wam na ścieżkach neuronalnych, że naciskając sutek można zrobić przelew, a w sypialni możecie być niezadowoleni, że nie ma potwierdzenia wykonanego zlecenia. Że brak monitu, ścieżki lokacji. Wiecie, jaki jest problem informatyków w związkach? Ano taki, że nauczeni prostej komunikacji z komputerem, czyli pokrótce: enter – zrobione, enter – zrobione, coraz mniej rozumieją się z partnerkami. No ba. Enter – odmowa dostępu, enter – błąd 404, enter – spięcie.
Gorsza wizja jest taka, że niedługo kobiety będą stały w kolejce do chirurga plastycznego, by wszczepiać sobie pierś w kształcie myszki, by zatrzymać resztki Waszej uwagi.

Ale pójdźmy dalej, zapytam Was o coś; chcielibyście by Wasza kobieta miała myszkę w kształcie fallusa? Bożżższz, co jo godom. Jeszcze raz. Chcielibyście, by – wypuszczono oprócz klikającej piersi, również i członka?
Oj tak, sporej części z Was może to nie przeszkadzać, wielce zabawny byłby ów gadżet w gabinecie szefowej, czyż nie? Niby kobieta, ale to fallus wszystkim steruje.

Powiem Wam coś, w nawiązaniu do jednej z wersji powstania biblijnego potopu. Teoria hydroplatform doktora Waltera Browna mówi, że ciśnienie ogromnej masy wód podziemnych rozerwało skorupę ziemską, pęknięcie okrążyło glob w 2. godziny. Woda trysnęła w górę z niesamowitą siłą, stąd gigantyczne deszcze i potop. Odnaleziono w lodzie mamuty z „letnią” treścią żołądka. Owe tryskające wody podziemne, dostały się do stratosfery, zmieniły w śnieg, grad i dopadły owłosionych przodków słoni.

Choć raz popatrzcie w kontekście katastrofy – teraz wzbiera w nas nowoczesność, która była niegdyś zblokowana. Wzbiera i już zaczęła tryskać, zalewać, cywilizować niecywilizowanych. Druk, parowozy, radio, telewizja, Internet. Co dalej? Cyborgi, kochanka na Saturnie. Panowie, nie kupujcie tych piersi na stół. Za tysiąc lat odnajdą w lodzie kobietę z myszką w ręce, znaczy z piersią w dłoni. Tyle, że ta pierś będzie na baterie. I wcale nie przy ciele, a przy biurku. Będzie jak ten mamut, zastygła z zimna w pełni lata.. A naukowcy, gdy miną wieki, będą snuć teorie – co kobieta załatwiała na blacie swoją częścią ciała. No co? Już jedną częścią nauczyła się załatwiać, nic zdrożnego, historia o tym mówi.
Panowie, nie róbcie popytu na piersiomyszki. Ukrytym i jawnym piersiomyszkokupcom mówię – nie!

Dobra, a teraz idźcie już, zaopatrzcie się w te gadżety, przecież namiastka kobiety jest lepsza niż całkowity jej brak. I recenzje, od serca publikujcie w Internecie, żebym wiedziała, czy działa czy nie działa. No, i życzę Wam, żeby żadna babeczka Wam nie furczała ani nie grzmiała. A gdyby dopytywała – na biurku macie symbol jej ukochanej części ciała. Bez mała.

Dobra. Możecie już odklikać się stąd. Ale moje okno proszę zamykać tradycyjną myszką. Bez dwuznaczności, kurde i bez sutkowania mi tu po zasobach. No!